Prawdziwe książki mają kartki..?

Czy naprawdę jest tak, że prawdziwe książki to tylko te „klasyczne”, posiadające kartki? Czy postęp odbiera przyjemność czytania, a czytniki elektroniczne to „szit”? Otóż moim zdaniem wszystko ma swoje plusy i minusy, dobre i złe strony. Osobiście nie zaryzykowałabym stwierdzeniem, że jedno jest bezwzględnie rewelacyjne, a drugie kompletnie do kitu.

„Strąceni” Gwen Hayes

Dawno mnie nie było i nie ma na to wytłumaczenia. Wprawdzie nie próżnowałam, bo skończyłam pisać pracę magisterską i obroniłam ją na 5 (i to jako pierwsza na roku! yeah! Jestem z siebie baaardzo baaardzo dumna:) ) ale założenie przy tworzeniu bloga było takie, że wpisy będą pojawiać się zgodnie z „natchnieniem” a z tym było u mnie ciężko. Założenie drugie przy tworzeniu bloga było takie, że będzie to blog czytelniczy, bo czytanie jest moją pasją – koniec i kropka.

„Minimalizm” Leo Babauta

Minimalizm to sposób na ucieczkę od nadmiaru, jakim żyje dzisiejszy świat: konsumpcjonizmu, przedmiotów materialnych, bałaganu, obowiązków, dystrakcji, hałasu, a nawet długów. Jest sposobem na powstrzymanie się od tego, co nie jest w życiu prawdziwie istotne, po to, by można było skupić się na tym, co dla nas ważne, co nadaje naszemu życiu sens i czyni nas szczęśliwymi.

Dlaczego nie kupuję książek?

Na początku wytłumaczę się z niedostępności bloga. Nie mam pojęcia dlaczego, po aktualizacji wtyczek, blog padł. Na amen. I to tak, że nie byłam w stanie poradzić sobie sama. Z pomocą przyszedł mi – po raz kolejny – Wojtas, mój kolega. I Bogu dzięki, że ten człowiek jest, bo byłby to żałosny koniec Zaczytanej. Na szczęście temat został opanowany i wszytko już działa.

„Służące” – Kathryn Stockett, czyli jak pokochałam audiobooki

Gotując albo sprzątając miewam poczucie nie do końca wykorzystanego czasu, dlatego lubię wtedy sięgać po audiobooki. Kiedyś napiszę w jakich okolicznościach i dlaczego czasem wolę słuchać niż czytać, tym razem jednak, chciałabym skupić się na REWELACYJNYM audiobooku „Służące”. Dlaczego rewelacyjnym?

„Igrzyska śmierci” – Susanne Collin

Okładka trylogii miażdży, zatem wstawiam ją zamiast oryginalnej, pierwotnej części pierwszej, choć tamta też jest ok. Dla porównania będzie tutaj pełno okładek ;). Wiem, wiem, bystrzak ze mnie – kiedy już cały Internet huczy od recenzji i praktycznie zekranizowali cała trylogię, oto ja zabrałam się za czytanie i będę recenzować. Ano będę. Musiałam na własnej skórze sprawdzić czy to pianie z zachwytu to prawda.