„Gonitwa chmur” – Maria Paszyńska

Ostatnio kontempluję to, jak wiele o autorze mogą mówić postaci przez niego skonstruowane. Właściwie to jestem pewna, że główny bohater nosi w dużej mierze wiele cech autora. Co jednak gdy nie ma jednego głównego bohatera? Tak właśnie jest w książkach Marii Paszyńskiej. Zarówno w „Warszawskim niebotyku” jak i „Gonitwie chmur” nie ma jednej, głównej postaci – wszystkie „płyną” równolegle, są równie ważne i równie dopieszczone przez autorkę.

Tak to już jest, że klimat powieści po części oddaje charakter pisarza. W przypadku „Gonitwy chmur” jestem pod ogromnym wrażeniem tego, z jakim znawstwem i dokładnością autorka opisuje wydarzenia, miejsca, modę, zwyczaje, przysmaki (!) a nawet przyrodę przedwojennej Warszawy. Aż trudno sobie wyobrazić, że mamy do czynienia z kobietą żyjącą współcześnie. Kiedyś poczyniłam uwagę, że do Marii Paszyńskiej najlepiej pasuje określenie „urocza” – niniejszym zdanie to podtrzymuję!

Kiedy, zupełnie niespodziewanie, dotarła do mnie „Gonitwa chmur” z dedykacją aż krzyknęłam z wrażenia (ku uciesze listonosza ?? ), czym prędzej skończyłam lekturę książki wcześniej rozpoczętej i zasiadłam do „Gonitwy”. Jeśli już trochę mnie znacie, to wiecie, że lubię czytać książki z serii jedna po drugiej, dlatego często sięgam po „gorące premiery” kiedy już premierami dawno nie są ?? Robię tak trochę z obawy, że zapomnę o czym była poprzednia część a trochę dlatego, że książki nie pozostawiają mi wyboru kończąc się w taki sposób, że niepodobną jest nie rzucić się łapczywie na kolejną część. Kiedy jednak miałam nową i bardzo wyczekaną „Gonitwę chmur” wszystkie te obawy odrzuciłam na bok i z wielką przyjemnością oddałam się lekturze.

I jakaż to była przyjemność! To wiedzą jedynie osoby, które już ją przeczytały. Akurat tak się złożyło, że czytanie tej niesamowitej powieści przypadło na weekend. I bardzo dobrze się stało, bo tę książkę należy czytać powoli. Akcja płynie nieśpiesznie pozostawiając odpowiednio dużo czasu na wczucie się w niepowtarzalny klimat tamtych lat za pomocą bardzo sugestywnych opisów. To wprost nieprawdopodobne jak pięknie maluje się w wyobraźni przedwojenna Warszawa. Ale nie tylko – czymś co urzeka od pierwszych stron są portrety charakterologiczne postaci, które mogliśmy poznać w „Warszawskim niebotyku”. A jest ich niemało, pojawiają się nowe, co powoduje, że powieść co chwila zaskakuje nas czymś nowym i – co bardzo ważne i charakterystyczne dla stylu pisarki – budzi cały wachlarz uczuć. Ktoś może zarzucić, że świat kreowany przez autorkę jest za słodki i pozbawiony przez to realizmu, że postaci są aż za dobrze wychowane ale nie będzie miał racji. Dlaczego? Myślę, że intencją Marii Paszyńskiej było pokazanie tego dobrego oblicza naszej stolicy i naszych rodaków ale nie mija się z prawdą w swoich opisach – kiedyś faktycznie obyczaje były inne tak jak inne były wyznawane wartości i tempo życia. Jej święte prawo oddawać tamtej epoce hołd jeśli czuje taką potrzebę.

Nie mogę się nadziwić temu, jak wiele wysiłku zostało włożone w zarysowanie fabuły okraszonej taką ilością szczegółów architektonicznych, a dodatkowo nasycenie całej historii taką gamą emocji, jakich w swoim życiu raczej rzadko doświadczamy. Równie istotne jest to, jak dużo wysiłku zostało włożone w odnalezienie informacji o tym, jak wyglądała Warszawa, kto ją budował (dosłownie), jak przekształcał i jakie były motywacje twórców, a wniosek nasuwa się sam: kierowała nimi miłość do tego miejsca. Nie wspominając o całej reszcie…

Lektura książek pani Paszyńskiej ubogaca – i językowo, i duchowo, pobudza wyobraźnię a smak specjałów cukierni „U Hanki” dosłownie czuć czytając – mnie z powodzeniem wystarczyły opisy tych delicji, nie miałam już potrzeby próbować prawdziwych. Zresztą po tak bogatym i sugestywnym obrazie, wszystkie słodycze „sklepowe” wydały mi się takie… niedoskonałe.

Podsumowując – kto nie czytał ten trąba i musi narobić, koniecznie zaczynając od „Warszawskiego niebotyku”. Po przeczytaniu „Gonitwy chmur” nie mam złudzeń – MUSI być kontynuacja! Nie wyobrażam sobie, żeby jej nie było! Kwestia tylko kiedy i tutaj mam nadzieję, że ani wydawnictwo, ani autorka nie każą nam długo czekać :)



Dodaj artykuł za darmo