Książka czy film? #1 Akademia Wampirów

Nie jest tajemnicą, że lubię fantastykę, literaturę paranormalną czy jak to zwiecie :) Niedawno, po obejrzeniu wielu recenzji i przeczytaniu wielu zachwytów nad serią „Akademia Wampirów” sięgnęłam po książkę, po czym obejrzałam film. Jeśli chodzi o filmy, to jak sporo zagorzałych czytelników, staram się najpierw przeczytać książkę, potem nieco odczekać, a dopiero później biorę się za film, bo jeśli zrobię to za szybko, drażnią mnie rozbieżności (a zawsze jakieś są ?? ).

Z informacji ogólnych – główną bohaterką i jednocześnie narratorem jest Rose, strażniczka i przyjaciółka morojki (takiego dobrego wampira ?? ) Lissy. Wszystkie zdarzenia są więc opisywane z jej perspektywy (znaczy Rose :P). Mamy też dobry wgląd w uczucia Lisy, gdyż dziewczyny łączy więź, za pomocą której Rose może „wchodzić do głowy” Lissy – oglądać zdarzenia jej oczami, odczu
wać jej emocje i znać jej lokalizację. Fajne to, bo wiele z zachowań Lissy bez tego byłaby dziwna ;).

Nie będę opisywać fabuły, natomiast co do książki mogę powiedzieć, że akcja jest wartka, pojawia się wątek miłosny (a nawet dwa :P), są intrygi i patowe sytuacje a także ich kreatywne rozwiązanie, ciekawe zwroty akcji, opisy dobrze obrazują wydarzenia, łatwo też jest sobie wyobrazić miejsca i postaci. Lektura jest wciągająca i ciężko poprzestać na przeczytaniu jednej części. Słowo o okładkach –są całkiem spoko :D. A tak serio – są spójne, chociaż dziewczyna na okładce pierwszej części przypomina min Angelinę Jolie, a nie filmową Rose ;). Pozostałe są OK, ale nic ponadto.

Książka doczekała się ekranizacji, zatytułowanej tak samo – „Akademia Wampirów”. Film nieźle odwzorowuje wydarzenia z książki (choć oczywiście wierną kpią nie jest). Całkiem przyjemnie się go oglądało. Niewątpliwym plusem jest wybranie do roli Rose Zoey Deutch – śliczniutka jest i bardzo dobrze wpisuje się w opis z książki:

(…) migdałowy odcień skóry oraz rysy twarzy, które – moim zdaniem – sugerowały pochodzenie z egzotycznego arystokratycznego rodu. Całości dopełniały duże, ciemne oczy i włosy o barwie tak głębokiego brązu, że wydawały się niemal czarne.

Byłam wprawdzie w połowie wampirem, ale wyglądałam jak człowiek. (…) Świadomość odmienności powróciła dopiero tutaj, między smukłymi morojkami o drobnych piersiach. Moje były większe, a wyraźnie zarysowane biodra sprawiały, że dla męskiej części szkolnej społeczności znaczyłam o wiele więcej niż inne ładne dziewczyny

Serio, KTOKOLWIEK wyglądałby lepiej. Ja wiem, że to kwestia gustu, ale porównajcie sobie chociażby z taką osóbką jak Anna Sophia Robb, czy jeszcze inna, przypadkowo znaleziona dziewczyna w necie ??

Od obejrzenia filmu, bardzo, ale to bardzio staram się wyprzeć tą paskudę z mojej wyobraźni..

Lissa wg książki przykładała też uwagę do strojów i dobierała je tak, że wyglądała idealne… Była bogata, była arystokratką, w dodatku mającą wyrafinowany gust. Rose zawsze była o krok do tyłu – ze względu na rodzaj wykonywanych obowiązków ale też ze względu na pochodzenie.

Wyglądała na jedenaście lat, ale musiała być starsza, (…). Dziewczę miało krągłe policzki i złote loczki, jak porcelanowa lalka. (…) Błękitne oczęta lalki płonęły wściekłością (…) Równie smukła i wiotka jak większość morojów wyróżniała się jednak niskim wzrostem i sprawiała wrażenie znacznie młodszej.

Pozostałych bohaterów sobie daruję, wspomnę tylko, że Mason się im bardzo „udał”, natomiast reszta mężczyzn już niekoniecznie ?? Tak samo dyrektorka – Kirowa miała być siwa, wredna i zasadnicza, a zrobili z niej dosłownie wampa.

No ale… każdy ma inne wyobrażenie, prawda? :)

Porównując książkę i film, cóż – książka zawsze jest lepsza, a to za sprawą wyobraźni – sami mamy wpływ na to jak sobie postacie wyobrazimy, natomiast przy filmie, musimy się pogodzić z tym co zaserwuje nam reżyser (a w zasadzie ludzie od castingu). Choć tak jak pisałam Zoey jako Rose naprawdę przerosła moje oczekiwania. Niemniej, film też był w porządku – bardzo dobrze zobrazowane miejsca i dość wierne odwzorowanie wydarzeń z książki, także ostateczna ocena jest jak najbardziej pozytywna na korzyść dla książki.

Jakie są wasze odczucia? Wiem, że i książka i film budzą wiele emocji :)



Dodaj artykuł za darmo