„Pochłaniacz” i „Okularnik” – Katarzyna Bonda

Właściwie, to miałam do powiedzenia (a raczej napisania) o wiele więcej niż teraz, czyli prawie miesiąc od momentu skończenia „Okularnika”. Cóż jednak poradzić, kiedy życie mnie dopada znienacka nie starcza już czasu na przelania tych kilku refleksji na papier (tudzież klawiaturę).

Myślę, że Katarzyny Bondy nie trzeba nikomu przedstawiać. Przeklejanie tutaj notek biograficznych też nie ma najmniejszego sensu – jest autorką bardzo poczytną, jej książki to bestsellery, które odbijają się szerokim echem po blogosferze szczególnie. Kogo zaciekawi jej osoba, w bardzo łatwy sposób dowie się o niej sporo z rozlicznych wywiadów czy po prostu Wikipedii.

Książki robią wrażenie już z samego wyglądu – dokładnie chodzi tu o ich gabaryty – zdecydowanie są „cegłami” i nie mam tutaj niczego złego na myśli ?? domyślam się, że i którzy tutaj zaglądają są – podobnie jak ja – ksiażkoholikami, a dla nas pojęcie „za dużo stron” nie istnieje ??

Cykl Cztery Żywioły to kryminały, w których pierwsze skrzypce gra profilerka Sasza Załuska.

Myślę że Sasza Załuska nosi w dużej mierze cechy samej autorki – to twarda babka, „samotna” matka, która dzień w dzień stawia czoła przeciwnościom losu a jej priorytetem jest córka – jej bezpieczeństwo, jej dobre i pełne miłości życie. Chce się także spełniać zawodowo i robi to, mimo, że jej praca koliduje z podstawowym założeniem czyli bezpieczeństwem. Tak już ma, że pakuje się w trudne, owiane wieloletnią tajemnicą i sięgającą głębiej niż to na pierwszy rzut oka wygląda sytuacje… Z tym mam trochę problem – ilość zdarzeń przypadająca na profilerkę i zbiegi okoliczności w pewnym momencie są aż nierealne. Nie oszukujmy się, w normalnym życiu raczej trudno o znalezienie się w takim epicentrum zdarzeń, w jakim znajduje się Sasza. Niemniej jednak pamiętać należy, że to fikcja literacka i w zasadzie ten natłok niesamowitych zdarzeń przypadających na jedną osobę jest jedyną rzeczą, której mogę się czepić ??

Co zatem jest mocną stroną „Pochłaniacza” i „Okularnika” ?

Ciekawie skonstruowana historia. Nic nie jest tym, czym się być wydaje. (ktoś zrozumiał to zdanie? ??) To lubimy, o to właśnie chodzi w kryminałach :)

Wielowątkowość, choć tutaj – przyznaję – czasem się aż gubiłam i połowę wątków pobocznych chętnie bym skróciła, bo z mojego punktu widzenia nie było potrzeby aż takiej ich rozbudowy. Niemniej jednak rozumiem, że takie opisy też mają swoją rolę, budują napięcie i wzbogacają wyobraźnie, dlatego mimo wszystko poczytuję to jako plus ??

Research. To jest jedna z tych rzeczy, które budzą mój głęboki szacunek do autorów. W przypadku Bondy research jest niezwykle dokładny. Kiedy zamieszcza się w powieści tyle wątków i wnika się w nie tak głęboko, nie lada wyczynem jest dotarcie do wiarygodnych informacji, nie wspominając o ich zebraniu, usystematyzowaniu a później przefiltrowaniu i pokazaniu czytelnikowi tego, co faktycznie istotne.

Odwaga w poruszaniu tematów kontrowersyjnych, bolesnych, nie do końca rozstrzygniętych. To czasem jak wbijanie kija w mrowisko, ale autorka czuje, że pewne tematy bez względu na otoczkę wokół nich, należy poruszać. I za to, że tak powiem SZACUN.

Bezstronność. W nawiązaniu do odwagi, o której pisałam wyżej. Mimo przesłanek osobistych, autorka w żadnym wypadku nie ocenia i pozostawia mnóstwo przestrzeni czytelnikowi, by mógł wyrobić sobie własne zdanie.

Podsumowując – czapki z głów. Zarówno „Pochłaniacz” jak „Okularnik” za pomocą wielu wątków przedstawionych na wielu kartach powieści wciąga, intryguje i… cóż – pochłania bez reszty. Z niecierpliwością czekam na „Lampiony”, które już wkrótce a jeszcze bardziej na „Czerwonego pająka” bo jego motyw jest wciąż ledwie „dotykany” co wyprowadza mnie z równowagi i robi mętlik w głowie :) Pani Katarzyno! Proszę tak nie robić! ??

Kto jeszcze nie popłyną na fali fascynacji niechaj dołącza czym prędzej! To lektura i wymagająca i relaksująca jednocześnie.

Z czystym sumieniem polecam!



Dodaj artykuł za darmo