„Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy” – Wolf Kielich

Ta książka zaliczana jest do kategorii Biografia/autobiografia/pamiętnik ale w rzeczywistości jest tym wszystkim jednocześnie :) Znajdziemy tutaj historie, biografie kilku kobiet, które w XIX wieku dokonały rzeczy niemożliwych – podróżowały w miejsca, gdzie nie stanęła ludzka stopa, a nawet jeśli stanęła, były to rejony wysoce niebezpieczne.

XIX wiek był pełen konwenansów, szczególnie Anglia kojarzy nam się z tym co wolno i co wypada a co nie – i faktycznie, tak było. Nic to jednak nie znaczyło dla bohaterek książki Wolfa Kielich’a. Spokój, często dostatnie życie a nawet dzieci porzucały na poczet podróży i to do miejsc, w których osobiście nie chciałabym się znaleźć – do najdzikszych miejsc Afryki, do najzimniejszych zakamarków Syberii, do najwyższych szczytów Ziemi i najniebezpieczniejszych miejsc w Chinach, Tybecie, Australii… Opisane kobiety zjeździły cały świat jako misjonarki, antropolożki, badaczki ale też zwykłe podróżniczki. Zdobywały szczyty Himalajów w czasach, w których nie było specjalistycznego sprzętu, odwiedzały dzikie ludy, obce cywilizacje. Czytając zastanawiałam się – godne podziwu bohaterki, czy raczej nieświadome niebezpieczeństw naiwne kobiety? Okazuje się, że jeśli na początku były nieświadome czekających ich niewygód i niebezpieczeństw, to później, już je poznawszy, wcale nie rezygnowały z eksplorowania nowych, niezbadanych terenów wraz z całym ich „dobrodziejstwem inwentarza”.

Kobiety w książce Wolfa Kielich’a są odważne ale nie wyidealizowane. Autor maluje portery tych kobiet na chłodno, nie ubarwia, jest bardzo obiektywny. Cytuje pamiętniki i listy tych kobiet, co powoduje, że lektura jest bardzo ciekawa. Sam sposób opisywania ich życiorysów także jest, że tak powiem, lekkostrawny. Historie są starannie wybrane, niebanalne.

Każdy rozdział niesie ze sobą sprytnie przemyconą wiedzę na temat tak odległych dla nas czasów i panujących wtedy zwyczajów. Jest to zabieg o tyle ciekawy, że nie dostajemy jakiejś porządnej ale i przytłaczającej dawki wiedzy na raz, a jest nam ona dozowana, co sprawia, że książkę czyta się szybko i zaciekawieniem.

Ja swój egzemplarz otrzymałam od niezawodnej Marty z bloga http://martamrowiec.pl/ (jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! Buziak! :*). Jest pięknie wydana, w twardej oprawie i ze sznureczkiem, który skradł me serce. Dlaczego inni nie wpadają na ten genialny pomysł tak prostej, naturalnej zakładki?! Dodatkowo książka bogata jest w ilustracje i zdjęcia, co jest jak zwykle wartością dodaną, ponadto w tym konkretnym przypadku, bardzo potrzebną, bo trudno sobie wyobrazić zdobywanie najwyższych szczytów w sukniach do kostek .

Podsumowując: książkę naprawdę warto przeczytać. Warto wiedzieć, że kobiety nie zawsze miały dostęp do takich rzeczy, które dzisiaj, dla nas, wydają się być oczywiste. Ale nie tylko! Warto zapoznać się ze specyfiką tamtych lat i samemu wyrobić sobie opinię na temat np. misji i kolonizacji. Czy w tamtych czasach warto było podejmować ryzyko? Co powodowało tymi kobietami? Na te, i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedz w książce „Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy”.



Dodaj artykuł za darmo