„Polskie morderczynie” Katarzyna Bonda

Kryminał to za mało ?? Najbardziej wstrząsające są te historie, które wydarzyły się na prawdę i to nie w oddalonej o wiele kilometrów Ameryce (choć te są najgłośniejsze), ale te, które wydarzyły się na „naszym podwórku”. Właściwie o żadnym z tych morderstw nie słyszałam nigdy wcześniej, zapoznałam się z nimi, dopiero w trakcie lektury.

W każdym rozdziale pojawia się schemat: opowieść więźniarki o swoim życiu sprzed wyroku (zwykle krótka historia życia) czasem wspomnienia z przestępstwa z perspektywy skazanej, notka-metryczka zawierająca dane (imię, nazwisko, wyrok, motyw, ofiara, data wyjścia), następnie akta sprawy zawierające opis skazanej, opis popełnionego czynu, rys psychologiczny, na końcu epilog. Ta ostatnia część jest jako jedyna (chyba) pisana przez autorkę. Taka konstrukcja, pozwala na ruszenie własną głową, nic nie jest jednoznaczne. Z jednej strony mamy kobiety z bagażem kiepskich doświadczeń, gnębionych latami, takich, u których przelana została czara goryczy, które nie wytrzymały i dopuściły się czynu strasznego, z drugiej jednak, są pozbawione emocji suche fakty – akta sprawy. Nie wszystkie przypadki są takie same, choć niektóre zaczynają się podobnie na przykład gdy ofiarą jest znęcający się mąż i kieruje nimi nie tyle chęć zemsty, co ochrona siebie i dzieci przed tyranią – przyznaję jednak, że są inne sposoby, niż morderstwo. Pozostaje jeszcze kwestia późniejszego pozbywania się zwłok lub innego z nimi postępowania. To właśnie ta część pokazuje, że jednak nie każdy rodzi się mordercą a tylko życie traktuje go inaczej. W mojej opinii do popełnienia zbrodni nie każdy jest zdolny – co innego nieumyślnie spowodować śmierć, a co innego zabić, pozbyć się ciała (na bardzo różne, nieraz makabryczne sposoby) i udawać, że nic się nie stało. Zresztą, wychowywanie się w patologicznej rodzinie nie jest regułą, autorka dobrała więźniarki różnorodnie, tak by pokazać różne, czasem skrajne przypadki. Powoduje to, że historie kobiet ciekawią, wciągają a niekiedy wbijają w fotel. Na końcu książki zostały umieszczone trzy wywiady: z psychologiem policyjnym, seksuologiem i dyrektorką zakładu karnego – wszystkie bardzo ciekawe.

Nie mogę powiedzieć, że to książka wybitna, czy świetna. Nie mogę też powiedzieć, że jest nudna i bezsensu. Jest to po prostu dokument zgodny ze swoją specyfiką. Dokumenty po prostu czyta się inaczej i jeśli lubimy ten gatunek, to „Polskie morderczynie” nas wciągną i zaciekawią z pewnością. To są po prostu prawdziwe historie, lektura skłania do refleksji. Jakiegokolwiek zdania by się nie miało na temat morderstw, warto przeczytać :)

Oto co na temat literaturze faktu mówi sama autorka:

To robota innego typu, wymaga innych kompetencji. Bierze się, to co daje świat i bohaterowie, czasem to trzeba wydrzeć pazurami, a potem zostaje wybór formy i kompozycji. Powieść jest większym wyzwaniem, więcej pułapek czyha na autora. Zły typ narracji może położyć książkę. Dokument to przedłużenie dziennikarstwa, teraz bardziej interesują mnie wyzwania fabularne. Powieść kryminalna nie jest od poklepywania czytelnika po pleckach. Chodzi o pokazywanie przestrzeni, do których w prawdziwym życiu nie należy wchodzić, ale warto tam zajrzeć wirtualnie, przyjrzeć się na sucho niskim emocjom i instynktom. Potrzebujemy tego, żeby być lepszymi ludźmi. Trzeba wiedzieć, że w lesie czyha zły wilk.

Katarzyna Bonda w wywiadzie dla TVP Info

Szacunek dla autorki za odwagę, za odbycie rozmów z tymi kobietami a przede wszystkim za zainteresowanie się tym tematem. Warto przeczytać chociażby ku przestrodze, by wiedzieć, że podlegamy prawom takim jak prawo akcji i reakcji. Wszystko co dzieje się w naszym życiu pozostawia jakiś ślad w nas i rzutuje na to, jak postąpimy w przyszłości. Nie wszystko da się naprawić.

Na uwagę zasługuje fakt, że autorka pokusiła się o namówienie kobiet na sesje fotograficzne (możecie je zobaczyć na profilu książki na Facebooku, a znaleźć tam można zdjęcia niektórych morderczyń). To z pewnością wartość dodana – nasze wyobrażenia kłócą się z tym co widzimy. Tą książką rozpoczęłam znajomość z twórczością Katarzyny Bondy, teraz czas rozsmakować się w kryminałach jej autorstwa. Polecacie? :)

Tym razem, jak zauważyliście, zdjęć nie ma, a to dlatego, że byłam zmuszona szybko oddać książkę i nie zdążyłam jej obfotografować :(