„Służące” – Kathryn Stockett, czyli jak pokochałam audiobooki

Gotując albo sprzątając miewam poczucie nie do końca wykorzystanego czasu, dlatego lubię wtedy sięgać po audiobooki. Kiedyś napiszę w jakich okolicznościach i dlaczego czasem wolę słuchać niż czytać, tym razem jednak, chciałabym skupić się na REWELACYJNYM audiobooku „Służące”. Dlaczego rewelacyjnym?

W role trzech głównych bohaterek książki wcieliły się znakomite aktorki. Tak na prawdę trudno mi powiedzieć, która z pań lepiej wywiązała się ze swojego zadania, bo wszystkie trzy zrobiły to fantastycznie – pewnie dlatego, że ich głosy zostały właściwie dobrane do charakterów postaci. W tym miejscu należą się brawa dla osoby decyzyjnej w tej kwestii, tudzież dla pomysłodawcy. Służącej Aibileen głosu udzieliła Anna Seniuk, służącej Mini – Anna Guzik a panience Skeeter – Karolina Gruszka. Czas nagrania to 18 godzin i 10 minut.

Akcja toczy się w latach 60. ubiegłego wieku na amerykańskim Południu. To były trudne czasy dla ówczesnego społeczeństwa. Bardzo wyraźne podziały rasowe utrudniały życie głównie czarnoskórym obywatelom, zniżając ich do rangi mniej ważnych, a nawet brudnych, złych z natury i gorszych, podludzi. Ale nie tylko czarnoskórzy cierpieli z tego powodu. Widzimy tutaj też problem od drugiej strony – białej kobiety, która mimo iż jest dorosła wciąż pamięta i z sentymentem wspomina dzieciństwo, któro w całości było wypełnione przez nianię i służącą w jej rodzinnym domu, a z którą połączyła ją więź większa niż z własną matką. Służąca w niewyjaśnionych okolicznościach, nagle zniknęła z domu młodej panienki, a ta nigdy nie pogodziła się z jej stratą. Być może postać panienki Skeeter to zabieg celowy – taka łyżka miodu w beczce dziegciu (tak, wiem, w przysłowiu jest odwrotnie, ale dajcie mi się wytłumaczyć ?? ). Panienka Skeeter jest właściwie jedyną pozytywną białą postacią (no, może jeszcze szalona pani Celia Foote i jej mąż zaliczają się do tego zacnego grona). Przykre to, ale w tamtych czasach realne. Okrutne traktowanie przez rasistowskie społeczeństwo skłania do zastanowienia się nad tym problemem – wszak i teraz nie brak rasistów. Warto jednak cofnąć się do lat 60. i zobaczyć, do czego doprowadził niczym nieokiełznany rasizm – ile czarnoskórych straciło życie, tylko dlatego, że ktoś ubzdurał sobie, że czarny = gorszy. Muszę w tym miejscu wspomnieć o zakłamaniu jakie panowało pomiędzy białymi kobietami – nie pracujące, wychodzące za mąż głównie z rozsądku za bogatych mężczyzn, których właściwie nie ma nigdy w domu (ktoś zarabiać musi), całe dnie spędzały na „udzielaniu się w towarzystwie”. Tworzyły niezdrowe kliki oparte na wzajemnej zazdrości i pozorach. Plotkowały, stroiły się i dbały o swój wizerunek. Bardzo mało było w tym szczerości… To jest według mnie drugi, bardzo silny znak tamtych czasów – taka ciągła gra pozorów. Niestety, charakterystyczna głównie dla kobiet.

„Służące” to – można powiedzieć – książka w książce, wspomniana panienka Skeeter jest dziennikarką i postanawia spisać historie służących z całego miasta. Właściwie „postanawia” to niedomówienie (tak naprawdę to „postanawia” dopiero finalnie) , bo dzieje się tak z kilku powodów, ale nie chcę odbierać Wam przyjemności zdradzając szczegóły ??

Muszę przyznać, że książka wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. W audiobooki jakoś ciężej mi się „wgryźć”, ale w przypadku tego konkretnego wpadłam jak śliwka kompot ?? Nie było mowy, żeby słuchać tylko przy sprzątaniu czy gotowaniu ?? Tutaj akcja jest wartka, a światy i myśli bohaterek przenikają się. Rozdziały podzielone są pomiędzy Aibileen, Mini i Skeeter, ale to Aibileen otwiera i zamyka powieść. Autorka bardzo zgrabnie połączyła trzy skrajnie różne charaktery i towarzyszące im zdarzenia łącząc je wątkiem głównym.

Tym razem zachęcam bardziej do wysłuchania powieści niż do jej przeczytania z kilku względów. Już samo to, że czytają trzy osoby urozmaica słuchanie. Tak jak wspomniałam na początku, aktorki zostały dobrane idealnie do postaci. Anna Guzik jest rewelacyjna w roli Mini, która jest osobą charakterną, nie bojącą się mówić prawdy prosto w oczy i na pozór może trochę odpychającą innych ludzi, mało ufną, jednak w gruncie rzeczy dobrą i sprawiedliwą. Słuchając jej przemyśleń z łatwością można się wczuć w klimat tamtych czasów i panujące nastroje. Świetny, delikatny głos Karoliny Gruszki oddaje kruchość, wrażliwość i dobroć panienki Skeeter, ale to Anna Seniuk skradła moje serce. Aibileen to postać wyważona, cierpliwa, niesamowicie ciepła. Całym sercem kocha dzieci, które wychowuje z wielkim oddaniem. Wkłada wiele wysiłku w to, by wyrosły na porządnych ludzi. Mimo, że to nie jej dzieci, uczy je, że mają wartość, że kolor skóry nie definiuje tego jaki kto jest. Szczerze współczuje swojej małej podopiecznej oschłej matki i stara się zrekompensować jej brak miłości od matki swoją własną. Jednocześnie potrafi pogodzić się i dostosować do okrutnych warunków i cierpliwie znosi przytyki i poniżanie przez „białą panią”. Pani Seniuk zasługuje na nagrodę, jej głos i sposób w jaki go moduluje idealnie oddaje charakter Aibileen.

Muszę wspomnieć o fantastycznej okładce – Wydawnictwo Media Rodzina stanęło na wysokości zadania. Powieść ukazuje się w nowej oprawie w serii „Gorzka Czekolada” i z taką też miałam do czynienia. Fantastyczna! Można powiedzieć minimalistyczna, ale jakże piękna i wiele mówiąca w swej prostocie!

Niewiele powiedziałam o fabule, ale to zabieg celowy (wiadomo – nikt nie lubi spojlerów;)). Mam nadzieję, że udało mi się Was również nakłonić do wysłuchania audioobooka – na prawdę warto!



Dodaj artykuł za darmo