„Achilles. W pułapce przeznaczenia” – M. Miller

„Achilles. W pułapce przeznaczenia” – M. Miller
Fascynuje Was Starożytność? Mnie bardzo. Kult pięknego ciała, czasy w których filozofia, nauka i sztuka uzupełniały się wzajemnie to stanowczo coś co lubię. Każdy poziom nauczania zaczyna się od starożytności zwanej też antykiem. Na historii poznajemy podziały terytorialne, konflikty, bitwy i charakterystyczną dla tego okresu architekturę.

Na języku polskim czytamy tragedie greckie, poznajemy filozofów i kulturę antyku. I muszę przyznać, że ta cześć edukacji była dla mnie bardzo przyjemna w odbiorze. Do tej książki podchodziłam jednak z rezerwą i szczerze mówiąc nie spodziewałam się, by jakoś szczególnie mnie wciągnęła. Pewnie dlatego, że mocno skojarzyła mi się z Antygoną i innymi dziełami tamtych czasów. Jednak nic bardziej mylnego!

Pierwsze co przychodzi nam do głowy kiedy słyszymy o „Achillesie” to jego pięta. Starożytność w zasadzie opiera się na mitologii więc niczego nie można być pewnym na 100% jednak „Achilles. W pułapce przeznaczenia” napisany jest przez nie byle kogo a Madeline Miller, która ukończyła filologię klasyczną na Uniwersytecie Browna i od kilkunastu lat uczy łaciny i greki. Studiowała też w School of Drama w Yale, specjalizując się w adaptacji klasyki dla współczesnego teatru. Autorka kompletnie pomija nieszczęsną piętę Achillesa, skupia się raczej na innych częściach ciała ?? dodatkowo miesza fikcje literacka z mitologia i faktami historycznymi. Fajnie, co..? :)

Za Wikipedią:
Z dziejami herosa związana była przepowiednia, że miał żyć długo i szczęśliwie, lecz umrzeć zapomniany – albo też umrzeć młodo, zdobywając chwałę. W innej wersji miał zginąć, gdy tylko zabije Hektora. Bohater zdecydował się na to, dopiero mszcząc śmierć swojego przyjaciela Patroklosa, który zginął z ręki trojańskiego królewicza.

Narratorem jest serdeczny przyjaciel Achillesa – Patroklos. Zostaje on wygnany z królestwa swego ojca, po przypadkowym zadaniu śmierci innemu chłopcu. Przygarnia go ojciec Achillesa i tak właśnie chłopcy się poznają. Lata mijają, a oni coraz bardziej się ze sobą zżywają. Tak bardzo, że… zakochują się w sobie. To trochę ciężko przełknąć, ale mimo, że autorka przedstawia miłość homoseksualną, o której wiem niewiele i do zrozumienia której mi daleko, postać Achillesa widziana oczami najbliższego mu człowieka bardzo do mnie trafiła. Absolutnie mnie to nie odrzucało, ani nie wpłynęło na gorszy odbiór książki, szczególnie, że autorka w tej kwestii wykazała się dużym wyczuciem. Zawsze wydawało mi się, że w starożytności to była normalka – otóż nie, nie była! Achilles i Patroklos musieli się bardzo ukrywać, co było szczególnie trudne i uciążliwe ze względu na pochodzenie i sławę Achillesa.

Główny wątek książki, to przytoczona wyżej przepowiednia i to właśnie na niej – oprócz wzajemnego uczucia mężczyzn – skupiła się autorka. I chwała jej za to, bo to wątek o wiele ciekawszy niż pięta boskiego Achillesa ?? Kojarzycie wojnę o Helenę zwaną wojną trojańską? To wydarzenie jest również zawarte w książce ale ujęte w zupełnie inny sposób niż dotychczas mi znany. Zwykle wszyscy skupiają się na Troi i na Helenie, tutaj widzimy całe wydarzenie z innej perspektywy.

W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o filmie „Troja”, gdzie w postać Achillesa wcielił się sam Brad Pitt! Muszę sobie odświeżyć ten film, szczególnie, że obsada zachęca a nigdy nie skupiałam się na postaciach pobocznych.

Książka skupia się głownie na uczuciach Patroklesa i Achillesa ale mamy tutaj znacznie więcej: fantastycznie rozrysowany obraz starożytnego świata, wierzeń, życia i kultury. Wszystko to jest podane w sposób tak bardzo „lekkostrawny”, że od lektury ciężko się oderwać. Czytanie tej książki to był dobrze spędzony czas, nie mogę jej nic zarzucić. Niczym nas może nie zaskoczy, bo wiemy, że przepowiednia musi się wypełnić, ale to w jaki sposób opisane jest jej spełnienie jest godne pochwały. Czytałam ją z dużym zapałem i z czystym sumieniem polecam. To naprawdę świetna odskocznia, szczególnie jeśli na co dzień zagłębiacie się raczej w literaturę współczesną.

Oczywiście muszę wspomnieć, że książka jest również pięknie wydana, co mam nadzieję, odzwierciedlają zdjęcia